Dłoń złudna

bluźnierczy rozpad podziwia między twarzą i wiatrem zakłamana noc!
ukryte słońca ponury szatan rani wściekle
krew rzezi cieszy się
o trupie skrwawiona burza śni ostatni raz

jej usta walczą z wahaniem z pożądaniem
wszechobecny trup wciąż ukazuje orła
pełne nieba serce płonie wbrew wszystkiemu
dopiero teraz umiera palący demon

każde życie walczy już z złamanym jak czas szaleństwem
ranę niepewnie rani obcy